|
W strugach deszczu…w strugach światła…
13 czerwca po raz trzeci odbyły się Kapucynalia. W strugach deszczu (wiadomo –
Pan Bóg zmoczył, Pan Bóg wysuszy), na zaproszenie Organizatorów, byliśmy cząstką
tej imprezy. Pod stowarzyszeniowymi skrzydłami można było pojeździć na kucyku
lub umalować własną buźkę tak, żeby rodzona mamuśka miała kłopot z identyfikacją
własnej pociechy. W strugach deszczu działo się wiele ciekawych rzeczy, co jest
niewątpliwą zasługą Alwerni. I może to właśnie dzięki Niej, mimo deszczu, ludzie
gromadzili się przed sceną, przy grillu i w wielu innych miejscach. Dziękujemy
za zaproszenie i oczywiście potwierdzamy uczestnictwo za rok (swoją drogą to
ciekawe, bo jeszcze nas nie zaprosili…). Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że to mądra i dobra impreza, której celem są wartości
trudne do zakwestionowania. Także dlatego, że jesteśmy jakoś inni i ta
odmienność wzajemnie nas ubogaca. To nie jest licytacja, ale uzupełnianie się w
służbie dla ludzi. To chyba wystarczy, by podjąć współpracę. Ale jeśli dla kogoś
to za mało, jeszcze jeden argument- kiedy w strugach deszczu spotykają się
ludzie, których łączy hasło „pokój i dobro”, bez względu na to, co robią na co
dzień, to strugi deszczu zamieniają się w strugi światła i nie jest to w żaden
sposób zależne od pogody. Za to wewnętrzne światło- dziękujemy Alwerni.

.
|
|